środa, 3 kwietnia 2013


  1. Sposób kreowania wizerunku w sieci przez "muzyków wykształconych i amatorów"
  2. Czy muzyka to tylko zajawka czy faktyczny pomysł na przyszłość?
  3. Relacje między muzykami amatorami a wychowankami uczelni.
Tak prezentują się 3 podstawowe kwestie, którymi chcielibyśmy się zająć w naszym "muzycznym" projekcie. By dojść do jakichkolwiek wniosków należy zbudować bazę osób - muzyków, aktywistów, którzy z tworzeniem, promocją i rozprzestrzenianiem muzyki mają do czynienia. Oczywiście należy w tym wypadku ograniczyć się do pewnego grona, dla nas będą nim w dużej większości lokalni artyści.

Pierwszymi z nich, opisywanymi akurat na moim blogu jest duet Dj Czarny/Tas. Na szerokie wody wypłynęli swoją pierwszą wspólną płytą pt. "Passion, Music, Hip-hop". Album zawierał ponad czterdzieści minut muzyki hip-hopowej, mocno inspirowanej brzmieniami jazzu i soulu. Mimo, że w dużej mierze jest to materiał instrumentalny, to pojawiło się na nim również kilku gości, głównie raperów, z Polski i zagranicy. Przyjęcie z jakim spotkało się wydawnictwo pozwoliło artystom zaprezentować swoje live act'y w całym kraju, a także na pojedynczych koncertach na Ukrainie i we Francji.


Dj Czarny i Tas to odpowiedni przykład dla naszego projektu, ponieważ od początku sami odpowiedzialni są za swoje działania na wszystkich frontach. Krótko przed wydaniem "Passion, Music Hip-hop", Tas założył wytwórnię Proporcja.com, która dziś ma na koncie kilka wydawnictw płytowych, a także zorganizowanie kilkudziesięciu imprez. Dzięki temu sami odpowiadają za przygotowanie fizycznej wersji płyty, dbają o to by dotarły na czas do słuchaczy, do ich zadań należy również kontakt z mediami. Sami prowadzą swój profil na facebooku'u, umawiają występy i inaugurują współpracę z różnymi artystami, a także piszą scenariusze do teledysków. W maju tego roku planują wydanie drugiego wspólnego krążka, a my będziemy obserwować ich podczas przygotowań do premiery :)

wtorek, 26 marca 2013

Kodowanie i dekodowanie a współczesna scena muzyczna




 W dzisiejszych czasach muzyka niezależna wypracowała sobie świetną pozycję w internecie. To właśnie sieć jest najlepszym medium promowania swojej twórczości, komunikowania się z odbiorcami i dystry-buowania muzyki. By trafić do sporego grona publiki nie potrzeba znajomości w „muzycznych” stacjach telewizyjnych i rozgłośniach radiowych. Młodzi artyści sami zajmują się promocją swojej muzyki, tym samym stając się podmiotami kodowania przekazu, którym jest ich twórczość. To jak zostanie ona odebrana, jak dobrze się przyjmie „w środowisku” zależy tylko od nich. Spora część będzie miała do zaoferowania tylko swoją muzykę, którą będzie mogła umieścić za pomocą różnych portali społecznościowych i nie tylko, inni ubiorą swój przekaz w bardziej rozbudowany sposób.



Porównując działalność muzyków wykształconych jak i muzyków-amatorów, chciałbym zwrócić uwagę na różnicę, a być może i wspólne cechy w podejściu do kodowania. Zastanawiająca jest kwestia tego, czy kodowanie muzyki, tworzonej przez uczniów szkół muzycznych jest trudniejsze niż artystów, którzy swój warsztat formowali w zaciszu swojego pokoju. Które środowisko śledzi skrupulatniej trendy w propa-gowaniu muzyki i wykorzystywaniu nowych narzędzi do jej rozprzestrzeniania. 

Jakie oczekiwania mają jedni i drudzy od odbiorców? Czy muzyka jako przekaz ma być hegemoniczna, odbierana w taki sposób jak założył sobie autor? Czy sposób kreowania jej na koncertach, w informacjach prasowych czy publikacjach internetowych ma wymagać od słuchacza podporządkowania się wizji nadającego? Tego będziemy chcieli się dowiedzieć w ramach naszego projektu.

Wydaje mi się, że muzyka musi być dziś przekształcona, zakodowana by stać się wydarzeniem komunikacyjnym. To w jaki sposób zostanie ona pokazana odbiorcy, zachęci go do jej zgłębiania, definiowania. Rynek, dzięki internetowi, jest przesycony twórcami. Sytuacja ta wymusza niejako potrzebę przedstawienia swojej muzyki w sposób niekonwencjonalny. Z mojego punktu widzenia, muzycy-amatorzy wydają się zdawać sobie z tego sprawę w większym stopniu, lepiej znając „reguły” działania, nie bojąc się zaryzykować, pozwolić sobie na eksperyment. Muzycy kształcący się, bądź wykształceni trudniej wyzbywają się przyzwyczajeń, którymi przesiąknęli. Na ile moje wrażenia są zgodne z prawdą, chciałbym przekonać się w najbliższym czasie.